- To są realne pieniądze, które miasto wydaje każdego dnia, gdy pada śnieg, chwyta mróz albo pojawia się gołoledź. Pługi, piaskarki, sól, paliwo, ludzie pracujący często nocami i o świcie żebyśmy mogli bezpiecznie dojechać do pracy, szkoły czy szpitala - poinformował w mediach społecznościowych Grzegorz Rusiecki, prezydent Leszna.
- Pokazuję to, żeby uzmysłowić skalę. Bo bezpieczeństwo na drogach zimą ma swoją cenę - i niestety nie jest ona mała. Robimy wszystko, by Leszno było przejezdne i bezpieczne, nawet gdy zima naprawdę daje się we znaki - napisał włodarz.























