- W pewnym momencie do ich radiowozu podbiegło bardzo zaniedbane małe kocię, miało tak zaropiałe oczy, że nic nie widziało. Czarny kot stanął u stóp dzielnicowej Roksany, jakby wiedział, że ma ona wyjątkowe czułe serce na los zwierząt. Policjantka bez zastanowienia wraz z maluchem udała się do lecznicy weterynaryjnej - informują mundurowi.
Okazało się, że zwierzę miało koci katar, było bardzo zapchlone, niedożywione i zziębnięte. Natychmiast dostał ciepłe legowisko, jedzenie i stosowne lekarstwa.
- Decyzja już zapadła! Gdy maluch dojdzie do siebie trafi do domu dzielnicowej Roksany. Dostał już nawet imię - Mikołaj (Mikuś), a jakby inaczej będzie czwartym czworonogiem w jej domu - zaznaczają policjanci.





















